Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Rozdział 1: Niemiłe spotkanie

Rozdział 1: Niemiłe spotkanie

Dobra pogoda towarzyszyła w tym roku uczniom Hogwartu. Niebo było bezchmurne, dlatego słońce bez przeszkód mogło ogrzewać ulice Londynu. Na peronie 9 i ¾ jak zwykle panowało zamieszanie, podekscytowanie po raz kolejny brało górę i zebrany tłum nieprzerwanie wykrzykiwał coś w stronę pociągu. Zrozpaczeni rodzice żegnali swoje pociechy ze łzami w oczach, choć byli i tacy, którzy sprawiali wrażenie jakby ogromny kamień spadł im z serca.
Harry przeciskał się wąskim korytarzem szukając wolnego przedziału, przy okazji miał nadzieję, że natrafi na Rona i Hermionę. W jednej dłoni trzymał kufer, zaś drugą próbował torować sobie przejście. W pewnym momencie zauważył z naprzeciwka wyłaniającą się przyjaciółkę, wyglądała na wyczerpaną.
- Harry!- krzyknęła na jego widok
- Witaj Hermiono!- przywitał się
- Tylko mi nie mów, że z tamtej strony też wszystko zapchane?- powiedziała z przerażeniem
-Niestety
Przez chwile stali w miejscu. Hermiona wyglądała na zamyśloną.
- Nie mamy wyboru – odparła z rezygnacją – Chodź za mną- dodała.

Idąc naprzód za krokami gryfonki, Harry, miał kompletnie dość patrzenia na ludzi gnieżdżących się w ciasnych pomieszczeniach. Perspektywa takiej podróży nie napawała go optymizmem.
- Jesteśmy na miejscu – zakomunikowała mu z zadowoleniem Hermiona, zatrzymując się przy drzwiach przedziału.
- No wreszcie, ile tu miej… -urwał w połowie zdania jakby zobaczył ducha – t-o to… Malfoy - jedna z powiek Harrego zaczęła dziwnie drgać. Zacisnął mocno zęby, prowadząc walkę z samym sobą..
Jasnowłosy blondyn siedział przy oknie wpatrując się w Harrego z pogardliwym uśmiechem.
- Daj spokój Potter, wyglądasz jakbyś miał stan przedpadaczkowy, oddychaj głęboko i udawaj, że mnie tu nie ma, a to co widzisz to wytwór twojej wybujałej wyobraźni lub skutek picia denaturatu.
- Zamknij mordę, co wy tu kurwa robisz?!
- Opalam się przy oknie, Potter, nie widać?- odparł kpiąco.
Harry zacisnął pięści i podszedł niebezpiecznie blisko Malfoya
- Harry, przestań, nie mamy wyboru, tylko tu jest dość miejsca.
- Prosisz o zbyt wiele Hermiono!- krzyknął, targając Malfoya za szatę i gotując się do zadania pierwszego ciosu.
- Przebywać z wami również nie jest mi na rękę, zwłaszcza mam tu na myśli moje uczulenie na szlamy- głos ślizgona był przesiąknięty obrzydzeniem.
Harry nie wytrzymał i uderzył przeciwnika tak mocno jak tylko potrafił. Trafił w cel, jednak niemal w tej samej chwili obca pięść oddała mu.
- Przestańcie!- krzyknęła Hermiona, była przerażona i zła jednocześnie
Harry wylądował na naprzeciw Malfoya, z jego dolnej wargi delikatnie spływała krew, patrzył z wyrzutem na Hermionę jakby jej protest miał na celu obronić ślizgona.
- Harry, jeśli nie chcesz tu siedzieć- poniekąd to rozumiem- to przynajmniej zaczekajmy aż pociąg ruszy, wtedy na korytarzu będzie trochę miejsca. Proszę tylko abyś zachował się odpowiednio, jak przystało na człowieka.
- Nie rozumiem jak mogłaś wpaść na tak głupi pomysł, rozumiem Ron, ale nie TY, Hermiona – powiedział z niedowierzaniem, wycierając usta z krwi dłonią.
Usiadła koło Harrego i podała mu chusteczki.
Był wściekły, nie wiedział czemu, ale widok Malfoya zawsze wytrącał go z równowagi. Kiedy widział na jego ustach ten sam kpiący uśmiech, miał ochotę przywalić mu w mordę. Taki odruch bezwarunkowy, nad którym siłą rzeczy nie mógł zapanować. Mimo wszystko posłuchał przyjaciółkę i postanowił wyładować się na swoich kolanach, mocno wbijając w nie pazury. Wpatrywał się dziko w Malfoya, przeklinając go w myślach. Miał nadzieję, że potrafi zajrzeć w jego umysł.
- Potter, tak bardzo Ci się podobam, iż nie możesz oderwać ode mnie wzroku.
- Po prostu zastanawiam się jak ktoś może żyć z tak brzydką facjatą.
- Cóż, patrząc na ciebie pocieszam się, że jednak nie jest zemną tak źle.
- Możecie przez chwilę się zamknąć, nie mam ochoty słuchać waszych dziecinnych sprzeczek. Aż dziw bierze, to wasz siódmy rok w Hogwarcie, nie jest wam wstyd?
- Tobie nie wstyd, że masz starych mugoli?
- Harry, proszę cię, daj spokój!- zaalarmowała dziewczyna, widząc jak jej przyjaciel wstaje.
Głośny gwizd wdarł się wszystkim w uszy i było wiadomo, że pociąg zaraz ruszy.
- Nareszcie jedziemy- szepnęła z ulgą- Dziękuję Malfoy, że tak ciepło nas ugościłeś, ale niestety musimy się zbierać.
- Cieszę się niezmiernie, wybaczcie, muszę wywietrzyć przedział. Środki ostrożności. –rzekł z przekąsem.

***

- Za 5 minut znów będziemy w Hogwarcie, czyż to nie cudowne?- zwróciła się Hermiona do Harrego, który tępo wpatrywał się w rozmazany obraz za oknem.
- W sumie też się cieszę, byłoby wprost wspaniale gdyby z listy zajęć wykreślono eliksiry.
- To bardzo przydatna i ciekawa lekcja, po prostu nienawidzisz Snape’a- stwierdziła rozpromieniona Hermiona- w tym roku poproszę go o dodatkowe lekcje. Chcę pracować w szpitalu Świętego Munga, mam zamiar pomagać innym, tak samo jak moi rodzice.
- Szczytny cel- skwitował Harry- To nie ironia- zapewnił, widząc spojrzenie przyjaciółki.
- Ciekawe gdzie jest Ron, nigdzie nie mogłam go znaleźć.
- Pewnie zabawia się w ciasnej ubikacji z paniami- głos Harrego był poważny, miało się wrażenie iż Hermiona uwierzyła mu.
- Niech robi co chce, nie obchodzi mnie to- odparła lekko zirytowana.
- Żartuję, na pewno się znajdzie- zaśmiał się-bardziej martwi mnie zachowanie Malfoya, był jakiś dziwny, nie sądzisz?
- Co masz na myśli?- zmarszyła brwi Hermiona.
- Normalny Draco Malfoy wykopałby nas za drzwi przedziału, a nie spokojnie siedział na dupie.
- Aaaa… o tym mówisz-Hermiona wyraźnie spochmurniała- Widzę, że nie czytałeś Proroka Codziennego, może to i dobrze…
- Coś się stało!- Harry podniósł nieco głos zaniepokojony.
- Ciszej! – upomniała go Hermiona, bowiem wciąż jakaś część uczniów przebywała na korytarzu, sama ściszyła głos do szeptu - Wczoraj wieczorem zaatakowano Crabbe’a i Goyle’a . Goyl jest w stanie krytycznym, został zaskoczony, kiedy wracał z pracy. Crabbe niestety nie żyje, nikt do końca nie jest pewien jak do tego doszło, znaleźli go w pokoju, leżał martwy w łóżku. Brak śladów walki, jakby po prostu zasnął.
Harry patrzył na Hermionę oniemiały, jakby to, co przed chwilą usłyszał, było wybitnie nieudanym żartem. Przecież rodziny tych dwóch, należały do najwierniejszych Voldemortowi. Nasuwało się pytanie, co musieli zrobić żeby narazić się na jego gniew.

***

Mam nadzieję, że krótki wstęp przypadł Wam do gustu:)
Wszelkie błędy zgłaszać w komentarzach.
Głosuj (0)

Nikt 00:36:49 1/02/2012 [Powrót] Komentuj


Hej fajne opowiadanie kiedyś byłam fanką Hp a właściwie tych opowiadań i troch sie naczytałam:) Twoje opowiadanie mnie wciągło:) żeby Harry użył słowa kurwa hehe:) Dobra notka czekam na następną powiadom mnie:) pozdrawiam
bez podpisu 00:24:16 5/02/2012
http://kocham-i-czekam.blog4u.pl/ IP: zalogowany


Wprowadzenie



Przygody trójki przyjaciół. Odnajdujesz w sobie coś ukrytego, coś, co w oczach innych uchodzi za zło.

Było 474
Księga
Dodaj mnie do ulubionych

Archiwa


2012
Luty

Znajomi


Ulubieni

Rozdziały:
Rozdział 1: Niemiłe spotkanie
Rozdział 2: Lekcja eliksirów

Szablon



Grafikę wykonała Ann Chcesz